michał "wu" wójcik
 
kamp i wamp
 
(wiersze pisane wiosną i zimą 2003/2004)

_____________________________
 

informacje o wydaniu książkowym
_____________________________


spis treści:



mein kamp


być w stosunku do ciebie kamp
kobiety dzieci i poeci
w szkatułce z drobiazgami

mein kamp

kosmiczna gastronomia

deszcz pomiędzy

lovely

jestem mężczyzną fatalnym

misery moja misery

mystery moja mystery

vogueu vogueu
*** (i ciągle musisz być)
heavy baba light

na prostej w nocy

sen na prima aprilis

bilecik do piekła

o trzeciej w nocy

kochana

niebo

prosiaczek

w głębi duszy


lady diamond i inne wampy

morze czerwone
zapach miłości mojej

lady diamond

bawię się w małą dziewczynkę

mój drogi

nora

twoje kwiaty bez płatków

najdroższy to nieskrępowanie

pretty woman

barbie



różowe flamingi

koty z cheshire
śnieg pada
orzeszkowe ludziki

w bańce mydlanej

muszę być twardy jak narkotyk

ach, żołnierzu jednej nocy

pan sukienka

kochanka świętego mikołaja

moja agnieszka

minotaur

lepszy kanarek na dachu, niż papuga na niebie

always

ostre przedmioty

ładne litery



 

motto

ponad gwiazdami
szukam
własnego nieba







być w stosunku do ciebie kamp

krowy już odlatują
na księżyc

i zaczyna się jesień


tak bardzo chcę

być w stosunku

do ciebie kamp

dlaczego ty

nie jesteś kamp

w stosunku do mnie?


codziennie wieczorem

chór kotów śpiewa

pod moim oknem

requiem
mozarta

tak bardzo chcę

być w stosunku

do ciebie kamp

dlaczego ty

chcesz mnie zasuszyć

jak liścia

w moim własnym tomiku?



kobiety dzieci i poeci

powiewając chorągwiami

długich włosów

idziemy - moonwalk catwalk

armia michaelów jacksonów

i modelek na emeryturze


w coś wierzymy

coś jest z nami

nie w porządku

tak naprawdę

to w wielkim stylu

uciekamy - przodem

kobiety dzieci i poeci



w szkatułce z drobiazgami

w szkatułce z drobiazgami

- tak już muszę żyć


ty z takim rozmachem

że się drzewa uginają

ja znowu się zaplątałem

w koralikach


codziennie wieczorem
uchylasz wieczko

a ja daję ci wiersze

pisane na starych

znaczkach pocztowych



mein kamp

przy świetle lampy lawowej

piszę wiersz który ma być

rozpieszczoną dziewczynką


wachlarzami z pawich piór

chłodzą mnie cztery karły

ubrane w wyszywane złotem kubraczki


piszę na scenie teatru – co chwilę

podnosi się i opada kurtyna

po każdym wersie bije mi brawo

cała sala dobrze opłaconych klakierów



kosmiczna gastronomia

gdybyś mi uwierzył

ja mógłbym zaczerpnąć

cedzakiem trochę gwiazd

i wrzucić sobie do zalewajki


gdybyś mnie wyszydził

ja mógłbym pokroić

na plasterki księżyc

i zrobić sobie kanapkę


ale ty jesteś tak okrutnie obojętny
więc robię sałatkę

z wszystkich planet

naszego układu słonecznego



deszcz pomiędzy

moje marzenia
jak bańki mydlane

twoje życiowe plany

- wystrzelone kule armatnie


spaceruję pośród chmur

na dole pada deszcz

- ty mokniesz

ja jeszcze nie spadłem



lovely

… we’re so


i w nocy

zapalamy

słoneczka

na końcach

papierosów


i nasze

błękitem

splamione

podpaski

albo nocne

zmazy

- wiesz co

kochałem się

z dziewczyną

ze snu


i jeszcze

dusze mamy

jak ciasteczka

z kremem

- cieknie ślinka

diabłom

oblizują się

anioły


a my tylko

uśmiechamy się

do siebie

porozumiewawczo

- lovely

tak po prostu



jestem mężczyzną fatalnym

jestem mężczyzną

fatalnym

– ja nie będę

z tobą chodził

ja będę chodził

po tobie

a potem cię rzucę

na pożarcie lwom


dziewczyn w tym kraju

są miliony

a ja jestem jeden



misery moja misery

misery moja misery

ile ciastek musisz

wepchnąć mi do gardła

żebym był taki jak ty


och misery

ilu ślicznym dziewczynom

poderżniesz gardła

żebym nie miał już

o czym pisać

i westchnął:


przytul mnie

moja misery



mystery moja mystery

mystery moja mystery

tej tajemnicy

zapieczętowanej

uroczym uśmiechem

na twojej twarzy

nie mnie już poznać


uciekłem mystery

uciekłem przed

wielkim znakiem zapytania

do miejsca pełnego

malutkich wykrzykników



vogueu vogueu

            Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale
            niektórzy z nas sięgają po gwiazdy
.

Oscar Wilde

vogueu vogueu
człowiek taki sam

na tym świecie

jak palec boży

a nawet jeśli ktoś

po brzuchu poklepie

to i tak za mało

żeby się uśmiechnąć

z zębami


całe życie się pije

jedną cienką herbatk
ę
(lurę!!!)

to przynajmniej trzeba

posłodzić z dziesięć

łyżeczek


vogueu vogue
u
ile wlezie żeby

na głowie łupież

się z brokatem

mieszał



***

i ciągle musisz być

baletnicą na wystawionym

języku diabła


ja z dna butelki

vermouthu

uśmiecham się do ciebie


ty kręcisz piruety

tańczysz



heavy baba light

powiem ci babo

że do mnie to tylko

po płatkach śniegu

albo w upalne południe

cała ociekająca potem


i wtedy żebym był twój

to tylko między wierszami

tuwima albo za fraki

i pod ołtarz



na prostej w nocy

transgalaktyczna dziwko

nie tej nocy

i nie na tej planecie


na prostej w nocy

jest tak zimno

że wszyscy śpimy

w kożuchach

nawet pies


lubię pieprzyć się

w kosmosie

ale teraz muszę

mieć pieniądze

żeby kupić parówki

jutro na śniadanie


na prostej w noc
y
jest tak zimno

że się pierdzi śniegiem

ale wakacje spędzę

wiele lat świetlnych stą
d
cały schowany

w twojej wielkiej waginie



sen na prima apirilis

siedzę w głowie

wielkiego robota

dziewczynom które

mają mnie za kogoś

więcej niż jestem mówię:

zdejmij majtki


rozwalam to miasto

metalowymi pięściami

żal mi zdeptanego

przeze mnie kwiatka


czy pokochasz mnie

za to że mam imię

i rzucam cień

czy mam siedzieć

w tej maszynie

już do końca?



bilecik do piekła

bilecik do piekła

- tam sobie kurt

na gitarze brzdąka


sam siebie wyklinam

i dobrze mi z tym

bo skoro wszyscy

są pajacami

to ja chcę być

tym najdurniejszym


święci będą skakać

na banji

do tej otchłani

ja proszę o kocioł

z hydromasażem



o trzeciej w nocy

kółko ratunkowe

kółeczko z dymu


topisz si
ę
w kieliszku wódki

ja całuję się

z papierosem


już nic do siebie

nie mówimy

ale nasi

aniołowie stróże

właśnie wypili

bruderszaft


fajna impreza – co?



kochana

wypalam cię na cd-r

kochana

dziś wieczorem

wywołam ducha freddiego

żeby mi zaśpiewał

piosenkę o raju

- na keyboardzie

zagra szymek


a jeśli o piekle

daj mi w mordę

kochana

wyzwij od skurwieli


nie mieścisz mi się

na jednej płytce



niebo

wepchnę ci to

jak oddech

i nie nie

nie powiem:

gwiazdko

zabraniam ci świecić


jeśli zamieszkam

na wsi

krowy będę

na niebie

wśród obłoków

wypasał


jeśli pojadę

do nowego jorku

wypiję bruderszaft

ze statuą wolności


a jeśli ty

gwiazdko spadniesz

wypowiem życzenie:

wszystkiego najlepszego

dużo zdrówka



prosiaczek

jestem tylko złodziejem

mleka w proszku

- ty chcesz umówić się

ze mną na randkę

a ja mówię:

mam fobię społeczną


jestem tylko hannibalem lecterem

na wegetarianizmie

- ty rozkładasz

przede mną nogi

a ja mówię:

mam klaustrofobię



w głębi duszy

ty masz takie

męskie realistyczne

postrzeganie świata

a w głębi duszy

jesteś calineczką


ja jestem strasznie

zdziecinniały

a w głębi duszy

jestem starcem


oni są tacy

nieskomplikowani

w głębi duszy

są tacy

nieskomplikowani






morze czerwone

on jak pies

merda ogonem

między moimi udami


to jest dziura

w całym

- ja bardzo

przepraszam


co miesiąc

przechodzą

przeze mnie

tłumy żydów

pod przewodnictwem

mojżesza



zapach miłości mojej

łatwiej zdobyć

mount everest

niż ciebie


żeby tak

słowiczy śpiew

z twojego gardła

wypływał gdy tylko

otworzysz usta


żeby w nosie

wyrosły ci konwalie

- zapach miłości mojej



lady diamond

w mojej kawie

tonie titanic

poranny papieros

osnuwa mgłą

całą okolicę
 

to ja - lady diamond

nie mogę dorównać

samej sobie



bawię się w małą dziewczynkę

moje lalki mają brody

piję z nimi tanie wino

i rozmawiam o sztuce


moje misie dają mi na życie

co wieczór kocham się

z moją ulubioną maskotką


bawię się w mała dziewczynkę

kiedy trzeba bawię się w kobietę



mój drogi

mój drogi

ty taki

dowcipny jesteś

- to smutne


mój pies

ma chory brzuszek

mój kochanek

ma fobię społeczną


ty mój drogi

zawsze taki

uśmiechnięty

mogłabym cię

postawić na półce

obok ozdobnych

szkatułek

- ty jesteś

dla mnie ważny

w sposób

specyficzny



nora

węże we mnie wpełzają

plują białym jadem


gady obrzydliwe

do których

są doczepione

ciała mniej istotne


te ciała mają imiona

- czasem mnie to śmieszy

bo ja uważam się

za norę - nic więcej



twoje kwiaty bez płatków

pan pokrzywa

głaszcze mnie

po twarzy


zawsze muszę być

w twoich rękach

ostatnim płatkiem

w kocha/nie kocha

i zawsze na nie


pan bluszcz

wspina się

po moich nogach


twoje kwiaty

bez płatków

nie mogłyby

mi wystarczyć

nigdy



najdroższy to nieskrępowanie

najdroższy to nieskrępowanie

stu policjantów z kajdankami

za drzwiami mojego mieszkania


och przecież nie mówię

że jak mi zimno

to mnie na stosie spalić


bo ja najdroższy bym wolała

jeden twój całus w moje czoło

niż kolejkę kochanków

do mojego łóżka



pretty woman

chłopcy za oknem

grają w koszykówkę


mam pierwszy okres


mama dała mi podpaskę

na dwójce leci

pretty woman


piękna jest ta przemiana

z prostytutki w damę

żeby tylko tamci

na boisku tak nie klęli

bo mi wszystko zagłuszają



barbie

mieszkam w domku

dla lalek – kupujesz mi

nowe mebelki

i faceta bez jaj


bawisz się mną

a ja nie narzekam

bo mówić nie umie
m
- ten pierdolony uśmiech

na mojej twarzy






koty z cheshire

po nas zostają uśmiechy. oni się tak z tych trumien wyrywają, chociaż rodzina mówi:
pogrzeb już opłacony. i każda alicja wychodzi z krainy czarów, skóra jej się marszczy,
wnuki robią laurki na dzień babci. tylko uśmiechy kotów wiszą w powietrzu. i nigdy nie znikną.




śnieg pada

i myślę, że księżyc to twój brat bliźniak. śnieg pada, w środku też zima i dusza moja przybrała
postać bałwanka. dziadek mróz chodzi po kielcach, och jak się boję. a ty - szewczyk dratewka
 wiele smoków do pokonania stąd. zbierz do kupy te litery i oddaj je gwiazdom. tak mi przykro.




orzeszkowe ludziki

w niektórych orzechach mieszkają orzeszkowe ludziki. jeśli będziesz długo szukał, jeśli będziesz cierpliwy,
może znajdziesz takiego ludzika. małe, wesołe stworzonko wyskoczy ze skorupy. będzie trzymało mały
 dzwoneczek. kiedy nim zadzwoni, przyjedzie karetka i dwóch silnych mężczyzn założy ci kaftan bezpieczeństwa




w bańce mydlanej

spadłeś szklany przyjacielu. ludzie to takie przerośnięte krasnale. a gdzie sierotka marysia? – pyta skarlały olbrzym.
ona ma pajęczynę między nogami. sprzątać, sprzątać. frunę sobie w bańce mydlanej, pośród armatnich kul.




muszę być twardy jak narkotyk

jest u mnie hannibal lecter. boję się, ale przecież muszę być twardy jak narkotyk. a na te wzruszenia to sobie pozwolę
dopiero kiedyś – jak będę starą babcią. zrobię ci wtedy piękny sweter na drutach. teraz musimy przekuwać swoje
sentymenty w męskie, realistyczne postrzeganie świata. pojedziesz ze mną na majorkę?




ach, żołnierzu jednej nocy

ach, żołnierzu jednej nocy, czy to ty wystrzeliłeś armatnią kulę księżyca? śnieg to napalm – nie wyjdę
z psem. w okopach kołdry pójdę spać. ty będziesz walczył z gwiazdozbiorem wielka niedźwiedzica. wygrasz.




pan sukienka

wczoraj wieczorem ty siedziałeś w dziurce, ja wisiałem na wieszaku. ale dzisiaj już się we mnie
ubrała moja siostra i nawet jej do twarzy. a ty wyszedłeś z dziurki (bo w końcu trzeba stawić
czoła problemom stawianym przez życie). mnie też trzeba porządnie wyprać i wyprasować.




kochanka świętego mikołaja

no powiedz mi, czy nie chciałabyś być kochanką świętego mikołaja? czy te tony prezentów
tylko dla ciebie nie zrobiłyby na tobie żadnego wrażenia? no powiedz mi, ale szczerze, czy nie chciałabyś być
kochanką wszystkich jego elfów? czy nie marzysz o czymś więcej niż podwiędły kwiatek na kolejną rocznicę ślubu?




moja agnieszka

dzisiaj rano przy siusianiu mój penis powiedział mi, że ma na imię agnieszka i jest romantyczką.
dlaczego, dlaczego wyrywasz sobie co rano te motyle skrzydła? w nocy znowu odrastają jak zarost na
twojej twarzy. jesteś wróżką i nic tego nie zmieni. agnieszka poprosiła żebym na dobranoc czytał jej harlequiny.




minotaur

w majtkach mam naładowaną armatę, jem flaczki. mógłbym cię pokochać gdybyś
była inną osobą. ja – minotaur zaszywam nicią ariadny wszystkie błony dziewicze.




lepszy kanarek na dachu, niż papuga na niebie

i wystarczyłaby mi kropelka wina, żeby się upić, ale musiałbym być krasnoludkiem.
kochać cię, chociażby na niby, ale coraz więcej mnie na tym świecie, szczególnie w
okolicach brzucha. a ty i tak najpiękniejsza jesteś tam gdzie cię nie ma – między nogami.




always

och, ratuj mnie, ratuj młody poeto – tak ci piszę tego smsa, skoczywszy z 10-tego piętra. czuję się
jak podpaska always – ze skrzydełkami i krew też będzie. już zaraz pierdolnę głową o asfalt, pomóż mi!




ostre przedmioty

gdybyś żyła na innej planecie, to może mogłabyś mówić cipką, ale teraz upierz mi skarpety. panna igiełka –
 chuda i z otworkiem, o którym marzę od roku. pani żyleta, co to kolekcjonuje samobójców (ma otwór, o którym marzę
od pięciu lat). a ty, panienko osełko, musisz przyznać, że za tępy jestem, aby zrozumieć opowieści twoich warg sromowych.




ładne litery

tak całkowicie uwolnić się od treści, bo w żadnym alfabecie nie ma liter, którymi chciałbym pisać.
jak na razie: jeśli choć jednemu analfabecie się ten tomik spodoba, będę całkowicie usatysfakcjonowany.